O godzinie 18 spotkaliśmy się w Agatkowej kuchni :) Każdy przyniósł ze sobą coraz to piękniejsze cuda i cudeńka do wytwarzania ozdób i kartek.
Szybko uwinęliśmy się z wyrobieniem masy solnej i od razu nasze ręce zabrały się do roboty :)
Przez całą imprezę towarzyszył nam entuzjazm i niepohamowana radość 6-letniej Kasi, której wszędzie było pełno i miała 1001 pomysłów na minutę. Zwariowana Kasia, blondyneczka, której wszędzie pełno i której śmiech wszędzie słychać, przypomina Wam to coś? Nam też przypominało. Po pewnym czasie przyjechała do nas Kasia Walaszek i tylko nasza Beatka – wolontariuszka, Mama Kasi zaśmiała się, że Kasia na szczęście zniknie z centrum uwagi. I tu odkrycie wieczoru numer 1: „Z pewnych rzeczy się nie wyrasta, czy 6 lat, czy 26 – chyba wszystkie Kasie tak mają. I dobrze jest!”
Kolejnym odkryciem, była bardzo ciekawa historia:
Beatka przyniosła ze sobą bardzo fajne ikeowe foremki – w których była foremka renifera. Mateusz zabrał się za robienie renifera (który w ostateczności powstał), ale okazało się, że placek na wycięcie zwierzaka okazał się zbyt mały. Zwinął go w rulonik i powiedział „Nie, to się nie przyda”, podczas gdy Beatka krzyknęła „Stóóóóóóóóój! Zostaw! Zrobimy z tego sukienkę Anioła” i rzeczywiście sukienka była genialna, a Mateusz świetnie sobie radził w ich tworzeniu.
Wieczór był cudowny, z cudownymi Ludźmi. Julia tworzyła piękne Anioły. Zużyliśmy całe 2 kg masy solnej :) a w piekarniku wciąż wypiekały się nowe ozdoby :)
Potem były one malowane – powstawały cudowne zielone gwiazdki (bo farba była za mało żółta) oraz kolorowe Anioły i choinki.
Tego dnia również został dokonany pierwszy zakup i mamy już pierwsze pieniążki dla naszej podopiecznej Agatki!!!! :)