Biuro Młodych Fundacji Anny Dymnej Mimo Wszystko - wolontariat - wersja tekstowa


strona główna




Aktualności - | Biuro Młodych - | Nasze twarze - | Do pobrania - | Strefa wolontariusza - | Blogi - | Kontakt - |


4 sierpnia - wersja graficzna tekstu

Załączniki do tekstu
[JPG]


Podczas dzisiejszych zajęć graliśmy z Borysem na instrumentach i ćwiczyliśmy koncentrację. Chłopiec był bardzo rozemocjonowany po wakacyjnym obozie i momentami miał problemy z wykonaniem niektórych ćwiczeń do końca, ale większość zadań wykonywał tak jak zwykle.

Wprawdzie nie widzieliśmy się z Borysem trzy tygodnie, ale w ogóle nie można było tego odczuć. Borys ładnie się ze mną przywitał i odniosłam wrażenie, że nawet ucieszył się na mój widok. Ponieważ chłopiec był troszkę pogryziony przez komary, przez większość zajęć był nadwrażliwy i momentami musiałam go dość stanowczo uspokajać.

Na dzisiejsze zajęcia przyniosłam Borysowi ukulele (coś w rodzaju małej gitary), ponieważ pamiętałam z zeszłego roku, że chłopiec bardzo fajnie na nie reaguje. Nie pomyliłam się. Jak tylko Borys usiadł przy instrumencie, z entuzjazmem zaczął szarpać struny. Przyjemność sprawiało mu nie tylko słuchanie, jak ja gram, ale także samodzielne wydobywanie dźwięków z instrumentu. Ten widok sprawił mi wiele radości. 

Ćwiczenia na koncentrację wychodziły chłopcu bardzo różnie, albo wykonywał je szybko i bez problemu, albo zawieszał się w pewnym momencie i nie chciał nic robić. Bardzo zdziwiła i jednocześnie ucieszyła mnie reakcja Borysa na ćwiczenie
z przyporządkowywaniem obrazków. Po skończonych trzech turach ćwiczeń, sam sięgnął po nowe obrazki i chciał je samodzielnie układać. Byłam z niego naprawdę dumna!

Po wakacjach w pokoju Borysa pojawiło się wiele nowości. Jedną z nich było lustro, przed którym robiliśmy Knilla. Czekałam na to lustro z niecierpliwością i myślę, że było naprawdę niezłym pomysłem. Wprawdzie dzisiejszy Knill był nieco nietypowy – i to nie tylko za sprawą nowego sprzętu, ale głównie przez to, że zrobiliśmy go bez płytki dźwiękowej, która odmówiła posłuszeństwa. Myślę, że to przeszkadzało Borysow najbardziej. Upał i pogryzienie przez komary też nam nie ułatwiały zadania. Pomimo tego zauważyłam, że chłopiec kilka razy patrzył w lustro i oglądał swoją osobę. To było bardzo fajne doświadczenie i cieszę się, że stanie się ono stałym elementem naszych zajęć.

W sierpniu będziemy się spotykać z Borysem dwa razy w tygodniu. Dzięki temu będę mogła wprowadzić trochę większą liczbę ćwiczeń niż dotychczas.

 


4 sierpnia 2010

Zawartość działu

| Kasia i Borys |

| Robimy za Anioły :-) |


|Level Triple-A conformance icon, W3C-WAI Web Content Accessibility Guidelines 1.0| Valid XHTML 1.0!| Valid CSS!|

ostatnia aktualizacja serwisu: 19.05.2012
liczba osób, które odwiedziły nasz serwis: 418.349


Biuro Młodych Fundacji Anny Dymnej Mimo Wszystko - wolontariat - wersja tekstowa
redakcja serwisu

© 2003-2012 Biuro Młodych Fundacji Anny Dymnej Mimo Wszystko - wolontariat - wersja tekstowa.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Przy wykorzystywaniu materiałów wymagane jest podanie źródła.