Biuro Młodych Fundacji Anny Dymnej Mimo Wszystko - wolontariat - wersja tekstowa


strona główna




Aktualności - | Biuro Młodych - | Nasze twarze - | Do pobrania - | Strefa wolontariusza - | Blogi - | Kontakt - |


24 października - wersja graficzna tekstu

Podczas dzisiejszych zajęć wydarzyło się coś niespodziewanego…

Nasza współpraca z Borysem układała się dziś różnie – monetami chłopiec chętnie wykonywał zadania (grał na organkach, ćwiczył odgłosy zwierzątek, rozróżniał kształty klocków), a w innych chwilach spędzał bardzo dużo czasu nad jednym zadaniem (tak było m.in. z wrzucaniem makaronu do kubeczków). Uznałam, że powinniśmy przez jakiś czas zrobić sobie przerwę z ćwiczeniem z makaronem, za jakiś czas być może do niego wrócimy w nieco zmienionej formie.

Miłym momentem dzisiejszego spotkania była zabawa w ganianego i udawanie piesków  (robiliśmy to także na poprzednich zajęciach). W pewnym momencie Borys podszedł do swojego pluszowego psa i go dotknął. Od jakiegoś czasu zwracałam uwagę chłopca na tego psa, ale do tej pory nie był nim zainteresowany. Ucieszyło mnie to, co się dzisiaj stało – mam nadzieję, że nie był to przypadek.

Na organkach ćwiczymy teraz pięć kolejnych dźwięków, które odpowiadają imieniu Borysa – gram je po kolei, jednocześnie literując imię chłopca. Potem przekonuję chłopca, żeby zrobił to samodzielnie, zwykle grając jeszcze jego paluszkami. Zauważyłam, że gra na organkach  sprawia Borysowi dużą przyjemność, dlatego muzykujemy co tydzień.

Najprzyjemniejszy moment nastąpił jednak pod koniec zajęć. Od dawna usiłowałam przekonać Borysa do rysowania. Przynosiłam specjalne kolorowe kartony, różnokolorowe pisaki i gąbeczki do malowania farbami. Na nic się to zdawało, chłopiec za każdym razem tylko dotykał kartki i się odwracał. Nie chciał nic robić. Dzisiaj było inaczej. Rozłożyłam dużą kartkę z bloku i włożyłam Borysowi do rączki pisak. Na początku jak zwykle obracał go i odkładał na kartkę, ale kiedy wzięłam jego rączkę i zaczęłam malować razem z nim po kartce, nie wyrywał się. Kiedy zabrałam swoją rękę, Borys malował dalej. Nie zawsze potrafił znaleźć właściwy koniec pisaka, ale nie buntował się, kiedy przekładałam mu go wtedy poprawnie i malował dalej. Wszystko to trwało przez jakiś czas, a ja byłam przeszczęśliwa, że wreszcie udało się to, co od tak dawna próbowaliśmy zrobić. Rysunek Borysa to kilkanaście kresek na białej kartce papieru – dla mnie najpiękniejszy obrazek. 

 


24 października 2009

Zawartość działu

| Kasia i Borys |

| Robimy za Anioły :-) |


|Level Triple-A conformance icon, W3C-WAI Web Content Accessibility Guidelines 1.0| Valid XHTML 1.0!| Valid CSS!|

ostatnia aktualizacja serwisu: 19.05.2012
liczba osób, które odwiedziły nasz serwis: 418.349


Biuro Młodych Fundacji Anny Dymnej Mimo Wszystko - wolontariat - wersja tekstowa
redakcja serwisu

© 2003-2012 Biuro Młodych Fundacji Anny Dymnej Mimo Wszystko - wolontariat - wersja tekstowa.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Przy wykorzystywaniu materiałów wymagane jest podanie źródła.