Zaczęliśmy od wspólnego grania na instrumentach, którymi Borys był na początku bardzo zainteresowany, później jednak zdarzyło się coś dziwnego. W pewnym momencie chłopiec usiadł na fotelu i zaczął płakać. Nie bardzo wiedziałam o co mu chodzi, zastanawiałam się, czy nie za szybko wprowadzałam granie na instrumentach, a może przyniosłam ich za dużo… Pomyślałam, że następnym razem będę bardziej ostrożna. Kiedy Borys płakał, siedziałam przy nim i głaskałam go po rączkach i nóżkach, mówiąc cały czas spokojnie do niego. Była to dla mnie całkiem nowa sytuacja – jego zachowanie różniło się od takiego płaczu, gdy ktoś nie chce czegoś zrobić i się wyrywa. Nie wiedziałam o co chodzi, starałam się go po prostu uspokoić, jak tylko mogłam. Do końca zajęć nie graliśmy już na niczym, Borys zresztą nie miał na to w ogóle ochoty. Cała ta sytuacja trwała zaledwie kilka minut (chociaż mnie się wydawało, że bardzo długo) i potem Borys zaczął się od razu uśmiechać, biegać po pokoju i bawić się pluszowymi pacynkami, które przyniosłam. Jak zwykle ćwiczyliśmy nazywanie przedmiotów na ilustracjach, oglądaliśmy bajkę i puszczaliśmy bańki.
Bardzo miły był moment, w którym Borys zaczął grać ze mną małą piłeczką do ping-ponga. Już dawno temu próbowałam grać z nim w piłkę, ale wtedy nie udawało nam się to za bardzo; Borys tylko łapał piłkę, ale nie wiedział, jak ją odrzucać do mnie z powrotem. Tym razem szybko nauczył się, jak łapać piłeczkę i rzucać ją do mnie. Sprawiało mu to ogromną radość – zwłaszcza dźwięk piłeczki turlającej się po podłodze. Chłopiec za każdym razem najpierw puszczał ją na podłogę, żeby mógł posłuchać, jak piłka się po niej turla, a potem odrzucał ją do mnie. Cały czas uśmiechał się przy tym szeroko. Taka zabawa we dwoje z piłką jest bardzo ważna – uczy współpracy z drugim człowiekiem, a przy okazji ćwiczy koncentrację i uczy umiejętności skupienia się na jednej czynności.
Zabawę z piłką powtórzyliśmy także na końcu zajęć i Borys wcale nie chciał jej kończyć. Jestem z niego naprawdę dumna, bo widzę, że robi duże postępy i interesują go coraz to nowe rzeczy. To bardzo cieszy!