Pierwsze półtorej godziny przeznaczone jest dla dzieci młodszych, a następne dla dzieci starszych. Ja uczestniczyłam w zajęciach młodszych dzieci, w których brali udział dwaj chłopcy – obaj mieli na imię Kuba. Pierwsza część zajęć polegała na wspólnej pracy – chłopcy mieli za zadnie wyszyć za pomocą włóczki narysowanego wcześniej na kartonie psa. Miało to wyćwiczyć w nich działanie celowe, wzmocnić koncentrację i nauczyć pracy w grupie.
Druga część zajęć, to była indywidualna praca chłopców z ich opiekunkami – Kasią i Natalią. Każdy z chłopców w oddzielnym pomieszczeniu wykonywał przygotowane dla niego zadania. Ja obserwowałam pracę Kasi z Kubą. Chłopiec miał zrobić kilka ćwiczeń edukacyjnych (m.in. oddzielanie ryżu od makaronu, przyporządkowywanie przedmiotów do odpowiednich grup, cięcie kartki papieru wg wyznaczonego wzoru), a za każde wykonane zadanie otrzymywał buźkę, którą przyczepiał na tablicy. Kuba nie zawsze robił zadania chętnie i czasami marudził, że nie ma na nic ochoty, ale w efekcie udało mu się wykonać wszystkie ćwiczenia. W nagrodę chłopcy obejrzeli bajkę.
Była to dla mnie bardzo pouczająca wizyta – podpatrzyłam kilka pomysłów, które będę mogła wprowadzić do zajęć z Borysem. Ważna była także obserwacja innych dzieci autystycznych i ich zachowań – pomimo że na początku nie zawsze są one przekonane do zrobienia czegoś, to ostatecznie okazuje się, że wykonują swoje zadania. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś uda mi się spotkać z dzieciakami z „Parasola”.