Biuro Młodych Fundacji Anny Dymnej Mimo Wszystko - wolontariat - wersja tekstowa


strona główna




Aktualności - | Biuro Młodych - | Nasze twarze - | Do pobrania - | Strefa wolontariusza - | Blogi - | Kontakt - |


Dzień 4 - wersja graficzna tekstu

Załączniki do tekstu
[JPG]
[JPG]
[JPG]


21.09.2008 r. – nasza przygoda dobiega końca

Darek

To był ostatni dzień naszego pobytu w Monachium. Postanowiliśmy, że zobaczymy stare miasto. Zwiedzaliśmy m.in. ratusz, kościół i unikatowe fontanny. Przechodziliśmy też obok muzeum myślistwa i łowiectwa, tuż przy wejściu zrobiliśmy sobie zdjęcia ze stojącą tam figurą dzika. Po drodze spotkaliśmy ludzi z Nowej Huty. Tego dnia w czasie obiadu skosztowaliśmy monachijskiej kuchni. Kupiliśmy mnóstwo pamiątek i kartek. Patrzyliśmy na wystawy sklepowe i twarze ludzi, którzy ściągnęli z różnych stron na Octoberfest. Po dość długiej wycieczce wróciliśmy do hotelu, aby nabrać sił przed drogą powrotną do Polski. Podróż minęła mi bardzo szybko. Jeszcze w autokarze zastanawiałem się czy to wszystko wydarzyło się naprawdę. W końcu spełniło się moje marzenie. Nadal trudno mi w to uwierzyć. Kiedy jestem w domu i siadam na ulubionej kanapie myślami wracam do tych dni, widzę swoją ukochaną drużynę w akcji i uśmiecham się do tych wspomnień.
Z całego serca chciałbym podziękować Fundacji „Mimo Wszystko”, a szczególnie tym osobom, które sprawiły, że spełniło się moje marzenie, czyli Kasi, pani Annie Dymnej, oraz sponsorom i Niemcom z Haus International. Dzięki Wam wiem, że WARTO MIEĆ MARZENIA I W NIE MOCNO WIERZYĆ!!!

 

Krzysiek

Ostatniego dnia wstaliśmy rano, zjedliśmy pyszne (jak zawsze) śniadanie i poszliśmy do centrum, żeby pozwiedzać. Kupiłem sobie kufel z wypisanymi osiągnięciami Bayernu. Po powrocie do hotelu obejrzałem mecz Chelsea – Czerwone Diabły już było 1:0 dla tych drugich. Po połowie meczu musieliśmy wyjść i nie wiedziałem, kto wygrał, ale w poniedziałek rano usłyszałem w radiu, że Czerwone Diabły też puściły jednego gola. Kiedy przyjechaliśmy na przystanek obok stadionu, autobus do Polski już na nas czekał. W czasie podróży oglądaliśmy film, potem próbowałem się zdrzemnąć, ale, mimo że miałem poduszkę, nie dałem rady. O godz. 10 dojechaliśmy do Krakowa. Wszyscy: ja, Darek, Tomek i Przemek byli bardzo zadowoleni. Może opowiadałem za długo? Trudno! Mi się podobało! :-)

 


21 września 2008
Data modyfikacji : dn. 12 marca 2009

Zawartość działu

| Jedyny taki mecz |


|Level Triple-A conformance icon, W3C-WAI Web Content Accessibility Guidelines 1.0| Valid XHTML 1.0!| Valid CSS!|

ostatnia aktualizacja serwisu: 19.05.2012
liczba osób, które odwiedziły nasz serwis: 418.349


Biuro Młodych Fundacji Anny Dymnej Mimo Wszystko - wolontariat - wersja tekstowa
redakcja serwisu

© 2003-2012 Biuro Młodych Fundacji Anny Dymnej Mimo Wszystko - wolontariat - wersja tekstowa.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Przy wykorzystywaniu materiałów wymagane jest podanie źródła.