Dzięki pomocy Fundacji Anny Dymnej „Mimo Wszystko” mogło dojść do realizacji mojego wakacyjnego odpoczynku, który trwał od 15 sierpnia do 15 września 2009 roku.
Wakacyjny odpoczynek był realizowany w Pogorzelicy. Niektórzy nawet nie wiedzą, że jest w Polsce taka nadmorska miejscowość, podobnie jak ja nie wiedziałam. Jest to niewielka miejscowość turystyczna położona w gminie Rewal, w powiecie Kamień Pomorski. Położona pośród nadmorskiego lasu urzeka swoim niepowtarzalnym urokiem, przepięknymi pejzażami, czystym powietrzem i wodą, sosnowym lasem, którego zapach unosi się w powietrzu i sprawia, że przez moment przenosimy się w nierealny świat przyrody dziewiczej, fascynującej i pięknej, oraz spokojem. Jest to miejsce magiczne. Kto tam kiedykolwiek pojedzie, zakocha się w tym krajobrazie nadmorskich pejzaży. Bo osobiście zakochałam się w tym miejscu i pokochałam je całym swoim człowieczym sercem.
Kilka zdań napiszę o ośrodku „Sandra”, w którym podczas miesięcznego pobytu w Pogorzelicy mieszkałam. Jest to ośrodek wczasowo-rehabilitacyjny na 1300 osób. Dysponuje czterema czy pięcioma basenami, dwa baseny kryte i dwa odkryte, saunami, jacuzzi, kortami tenisowymi, zapleczem rehabilitacyjnym i przepięknym ogrodem. Uczestniczyłam w zajęciach rehabilitacyjnych od poniedziałku do piątku, by podtrzymać ciało uszkodzone przez chorobę w miarę korzystnej kondycji. Chodziłam wraz z moją wolontariuszką Natalią, a później Kasią na basen. Chociaż nie umiem pływać i bardzo boję się głębokiej wody, to jednak udało mi się pokonać ten paniczny i codziennie chodziłam na basen. W pierwszych dwóch tygodniach pobytu wraz z Natalią korzystałyśmy z basenu odkrytego, by po wyjściu z niego opalać się na ustawionych wokół basenu leżakach. Musiałyśmy uważać, żeby nie opalić się zbyt mocno, bo oprócz opalania przy basenie chodziłyśmy również na plażę. Cały dzień wypełniony był zajęciami: do południa były to zajęcia rehabilitacyjne, po południu plaża i basen (czasem nawet dwa razy dziennie), a po obiadokolacji razem z Natalią i Kasią szłyśmy do ogrodu odpocząć po całodziennej bieganinie po ośrodku.
Duże wrażenie zrobił na mnie ogród na terenie ośrodka. Fantastycznie zaprojektowany i zagospodarowany, wpisany w leśny krajobraz Pogorzelicy był wspaniałym opium dla oczu i duszy. W tym ogrodzie można byłoby przebywać całymi godzinami. Bardzo duża liczba ławeczek, huśtawek zachęcały do tego. W centralnym punkcie ogrodu był stawek, który można było podziwiać z mostka. Widok przepiękny, zapadający na długo w pamięć. Ów ogród pozwalał na moment przenieś się we własny świat marzeń, gdzie nikt, oprócz mnie, nie mógł wejść... Różnorodność roślin, wielość gatunków sprzyjała marzeniom. Przyroda w niezauważalny nawet sposób przejmowała kontrolę nad stanem mojej duszy, który to stan był spokojny, ufny i przez chwilkę szczęśliwy. Na tyłach ogrodu znajdowało się mini zoo, w którym można było podziwiać kilka gatunków bażantów, a nawet strusia afrykańskiego.
W czasie pobytu w Pogorzelicy wraz z Natalią pojechałam autobusem do Kołobrzegu (pomysł był Natalii). Muszę przyznać, że bardzo rzadko mam możliwość jeździć publicznymi środkami transportu, bo zazwyczaj jeżdżę samochodami. Była to dla mnie bardzo miła i dająca wiele wrażeń wyprawa, zresztą prawie całodniowa. Z dodatkową atrakcją, podróżą autobusem. Nigdy nie byłam w Kołobrzegu i ta wycieczka w towarzystwie Natalii pozwoliła mi poznać miasto, które za sprawę festiwali piosenki żołnierskiej jest doskonale znane w całej Polsce.
Za te wszystkie wspaniałe przeżycia i chwile raz jeszcze pragnę złożyć bardzo serdeczne podziękowania Pani Prezes Fundacji „Mimo Wszystko” Annie Dymnej, wszystkim jej pracownikom, oraz Natalii i Kasi za bezinteresowną pomoc wolontariacką podczas mojego pobytu w Pogorzelicy. Mam nadzieję, że nie ostatni... Bardzo serdecznie Wam dziękuję!
Agnieszka Dul