|
Nawigacja: www.biuromłodych.org / Blogi / Z życia wolontariuszy / Kasia i Borys / 8 września Dzisiaj Borys zafundował całej rodzinie kolejną porcję wzruszeń, ale o tym napiszę na końcu...
Jak zwykle rozpoczęliśmy zajęcia od powitania i krótkiej rozmowy. Opowiadałam Borysowi, co wydarzyło się u mnie i pytałam co słychać u niego, często zwracając uwagę na jego chodzenie do przedszkola. Borys entuzjastycznie reaguje na słowo „przedszkole” – rodzice zauważyli, że bardzo często w tygodniu podchodzi do zdjęcia wiszącego na ścianie przedstawiającego jego i kolegów z przedszkola, zrywa je i stuka w nie paluszkami. To widoczny znak tego, że rozpoznaje to, co jest na zdjęciu i jednocześnie daje do zrozumienia, że bardzo lubi chodzić do przedszkola. Jego zainteresowanie zdjęciami i np. własną osobą w lustrze świadczy o tym, że chłopiec ma coraz większy kontakt z otoczeniem i łatwiej wyrazić mu swoje emocje w taki sposób, żeby inni go zrozumieli. Kiedyś mogło się wydawać, że chłopiec jest strasznie zamknięty w sobie i nie potrafi wyrazić, o co mu chodzi. Teraz wiadomo, że Borys jest naprawdę bardzo otwarty i przeżywa mnóstwo emocji, a dzięki pracy wielu osób powoli uczy się, jak pokazać to, co czuje, innym w sposób dla nich zrozumiały. Naprawdę czuję, że Borys ma bardzo chłonny umysł i wystarczy w jasny i precyzyjny sposób przedstawić nawet niewykonywane wcześniej ćwiczenie, żeby bez problemu je wykonał. Jeśli coś jest jasne i ma określone zasady, łatwo jest mu się ich nauczyć i zastosować w praktyce. Podobnie jak ostatnio, ćwiczyliśmy wspólnie cięcie nożyczkami i rysowanie figur geometrycznych. Kiedyś Borys nie chciał tego robić na kartce, dlatego wtedy wykorzystywałam do tego tablicę, którą chłopiec bardzo lubił. Kilka spotkań temu udało mi się przekonać Borysa, żeby to samo, co robił na tablicy, wykonywał także na kartce i udało się. Wprawdzie nie robi tego na razie z jakąś wielką radością i zaangażowaniem, ale przynajmniej nie buntuje się i wykonuje ćwiczenia do końca. Zajęcia upłynęły bardzo sprawnie i szybko. Nikt jednak nie spodziewał się tego, co wydarzy się tuż po nich. Był już późny wieczór i, kiedy zeszliśmy z Borysem po schodach, zaczęłam rozmawiać jeszcze chwilę z rodzicami. Tata trzymał na rączkach siostrzyczkę Borysa, a chłopiec biegał po salonie, przytulał się do mamy, ogólnie widać było, że jest zadowolony. W pewnym momencie pobiegł na górę do pokoju, potem zszedł na dół, wziął mnie za rękę i pokazał, że chce iść jeszcze raz ze mną do pokoju. Wzruszyło nas to wszystkich, poszłam z Borysem do pokoju, włączyłam mu płytę z muzyką, pożegnałam się i powiedziałam, że widzimy się w sobotę. Wracając do domu, cały czas towarzyszyło mi bardzo miłe uczucie. Nie chodziło nawet o to, że Borys lubi mnie i nasze zajęcia (co oczywiście jest dla mnie bardzo ważne), ale głównie to, że udało mu się to wyrazić tym gestem wzięcia za rękę. Kolejny mały krok naprzód… |
||||
Data ostatniej aktualizacji: 19.05.2012, godz. 17:13 :: Licznik odwiedzin: 417.296 |
|||||