|
Nawigacja: www.biuromłodych.org / Blogi / Z życia wolontariuszy / Kasia i Borys / 10 lipca Na dzisiejszych zajęciach bardzo dużo się działo. Dwugodzinne spotkanie minęło nam błyskawicznie.
Przez pierwsze dziesięć minut dzisiejszego spotkania była z nami w pokoju siostra Borysa. Tym razem zadbałam o to, żeby żadne z nich się nie nudziło. Przyniosłam instrumenty: bębenek i grzechotkę. Udało się! Dziewczynka siedziała przy mnie na dywanie i machała to grzechotką, to uderzała pałeczką w bębenek. Borysowi także spodobał się nowy instrument i nie przeszkadzało mu to, że siostra siedzi obok. Starałam się poświęcać obojgu tyle samo czasu i uwagi, żeby żadne nie czuło się pominięte. Wydaje mi się, że powinniśmy częściej zapraszać dziewczynkę, choćby na chwilę naszych zajęć. Myślę, że w miarę upływu czasu będą się oboje przyzwyczajać do swojej obecności, a kiedyś może uda mi się ich zachęcić do wspólnej zabawy. Gdy dziewczynka nas opuściła, zajęcia przebiegały według zwykłego schematu. Borys sprawnie wykonywał wszystkie ćwiczenia. Bardzo podobają mu się puzzle dźwiękowe, które kupiłam dla niego. Widzę, że z dużą radością przyciska dźwięki po ułożeniu poszczególnych puzzli. Tak jak to bywa ostatnio, chłopiec bardzo chętnie wykonywał wszystkie zadania Bardzo ciekawa rzecz wydarzyła się na końcu zajęć, gdy Borys przyporządkowywał pasujące do siebie obrazki. Zwykle bywa tak, że pierwsze dwa razy chłopiec długo się zastanawia nad obrazkami i czasami muszę mu w tym pomóc. Dopiero za trzecim razem wykonuje wszystko samodzielnie. Za każdym razem zmieniam mu konfigurację obrazków a po trzecim razie dokładam jeden obrazek (na początku są trzy, potem cztery). Borys wykonuje około pięciu powtórzeń. Dzisiaj, po trzecim razie, szło mu naprawdę wspaniale i szybko przyporządkowywał pasujące do siebie obrazki. Gdy go na koniec pochwaliłam i pogłaskałam po głowie (co generalnie robię po każdym dobrze wykonanym ćwiczeniu), Borys się tak ucieszył, że już do końca zajęć był strasznie rozentuzjazmowany i ciężko go było uspokoić. Gdy na koniec zajęć tata chłopca robił nam zdjęcie, trudno było utrzymać Borysa w jednym miejscu. Widać było, że strasznie przeżywa ostatnie ćwiczenia. Nigdy dotąd nie zauważyłam u chłopca podobnej reakcji na dobrze zrobione ćwiczenie. Zwykle po prostu zaczyna robić kolejne, lub gdy akurat wtedy ma być przerwa bawić się zabawkami. To było nasze ostatnie spotkanie przed wakacjami. Akurat w tym roku tak się złożyło, że Borys wyjeżdża na turnus w tym samym terminie co ja. Dlatego zobaczymy się już w sierpniu. |
||||||
Data ostatniej aktualizacji: 30.01.2012, godz. 23:34 :: Licznik odwiedzin: 379.916 |
|||||||