|
Nawigacja: www.biuromłodych.org / Blogi / Z życia wolontariuszy / Kasia i Borys / 19 czerwca Dzisiejsze zajęcia rozpoczęły się nietypowo, ponieważ towarzyszyła nam młodsza siostra Borysa…
Dziewczynka bawiła się zabawkami, a Borys siedział w pewnej odległości od niej i też się bawił. W pewnym momencie dziewczynka zaczęła głośno krzyczeć (co lubi robić, a głosik ma dość donośny), co bardzo zdenerwowało Borysa. Chłopiec zatkał uszy i zaczął płakać. Siostrzyczkę trzeba było, niestety, wyprowadzić z pokoju i dopiero wtedy mogliśmy z Borysem wrócić do zwykłych zajęć. Od jakiegoś czasu nasze spotkania przebiegają bardzo miło. Tak było i tym razem, mimo że Borys miał w nocy problemy żołądkowe i był trochę osłabiony. Chłopiec z chęcią wykonywał powierzone mu zadania i robił to w miarę sprawnie. Nie „zawieszał się” w trakcie wykonywania zadań, tak jak to mu się nieraz zdarzało i nie protestował, gdy ćwiczenie się przedłużało. Nie mieliśmy też problemu z tym, żeby Borys rozpoczął zadanie. Wystarczyło, że pokazałam mu miejsce, gdzie ma usiąść lub wyciągnęłam rękę w jego kierunku, a chłopiec bez problemu podchodził do wskazanego miejsca i zaczynał wykonywać ćwiczenie. Część ćwiczeń wykonujemy przy Borysa biurku (układanie klocków, puzzli itp. – ogólnie ćwiczenia na koncentrację i rozróżnianie kolorów), natomiast przerwę na posiłki i malowanie w trakcie zajęć mamy przy innym stoliku. Na cymbałkach gramy siedząc na dywanie, tak samo jest z graniem w piłkę i wrzucaniem piłek do kosza oraz z masażami i ćwiczeniami ruchowymi. Borys jest już przyzwyczajony do kolejności wykonywanych zadań i miejsc, w których się one odbywają. Będę się starała doprowadzić do tego, aby chłopiec sam wędrował na określone miejsce i starał się zapamiętać kolejność ćwiczeń. Schemat przede wszystkim! :-) Trochę czasu spędziliśmy dziś na malowaniu konika, w związku z konkursem plastycznym, w którym Borys bierze udział. Ja odrysowałam konika na kartce, a Borys zajął się jego kolorowaniem i, jak zwykle po mistrzowsku, namalował kwiatki w dolnej części rysunku (wzbogacone przeze mnie o kilka szczegółów). Podobnie jak ostatnio, starałam się, aby chłopiec wykonywał ćwiczenia na obrazkach i przyporządkował do siebie poszczególne przedmioty na rysunkach. Raz mu się to udawało, raz nie, ale jestem niemal pewna, że Borys rozpoznaje, co się znajduje na obrazkach. Jestem z niego bardzo dumna i mam nadzieję, że z czasem dojdzie do coraz większej wprawy i będzie bezbłędnie wykonywał to ćwiczenie. Ucieszył mnie też fakt, że chłopiec samodzielnie podszedł do zdjęć rodziców przyklejonych na ścianach i dotknął ich. Ja oczywiście reagowałam wtedy entuzjastycznie mówiąc głośno, kto jest na zdjęciu. Zauważyłam, że to dużo bardziej przemawia do Borysa, niż siedzenie przy biurku i oglądanie fotografii. Na pożegnanie złożyłam Borysowi życzenia urodzinowe (miał je tydzień temu) i wręczyłam mu prezent – naszą czerwoną fundacyjną koszulkę ze zwierzakami. Nasze następne spotkanie już za tydzień! |
||||
Data ostatniej aktualizacji: 30.01.2012, godz. 23:34 :: Licznik odwiedzin: 379.916 |
|||||