Wersja tekstowawersja tekstowaKanał RSSRSS


Zaloguj się




Przypomnij hasło
Rejestracja w systemie


Odwiedź inne strony naszej Fundacji:

Fundacja Anny Dymnej Mimo Wszystko
Festiwal Zaczarowanej Piosenki im. Marka Grechuty
Republika Marzeń

Nawigacja: www.biuromłodych.org / Blogi / Z życia wolontariuszy / Kasia i Borys /


13 grudnia

To spotkanie wyglądało całkiem inaczej. W domu z Borysem był tym razem jego tata.

Borys podał mi rączkę na moje powitanie, ale potem chciał cały czas być z tatą i nawet 
w pewnym momencie rozpłakał się na mój widok. Zrobiło mi się trochę przykro, ale postanowiłam się tym nie przejmować i robić swoje. Borys nie pozwalał sobie zamknąć drzwi od pokoju, w którym byliśmy, więc zajęcia trwały przy otwartych drzwiach, co sprawiało, że chłopiec co chwila biegał do taty, i za każdym razem był przez niego odprowadzany. Kiedy zamykało się drzwi, Borys albo zaczynał płakać, albo próbował je otwierać. Przełom nastąpił, kiedy zaczęliśmy razem oglądać bajkę „Lippy & Messy”. Borys bardzo na nią reagował i podobało mu się, jak powtarzałam angielskie słowa, które usłyszał przed chwilą z telewizora. Po skończonej bajce zamknęłam drzwi. Borys trochę protestował, ale ja szybko zrobiłam z nim Knill’a, co pomogło w nawiązaniu kontaktu między nami. A potem to już poszło... Zaczęliśmy się wygłupiać, razem tańczyliśmy przy muzyce Mozarta, bawiliśmy się w różne gry ruchowe (np. Borys chciał, żeby łapać go za nóżki, a on chodził tylko na rączkach), zrobiłam mu masaż specjalną szczotką. Ponieważ Borys jeszcze szczególnie wrażliwy na dotyk, bardzo lubi wszelkiego rodzaju zabawki czy narzędzia, które w sposób szczególny odczuwają jego rączki. W pewnym momencie wyjęłam z torby mój mały mikserek z Ikei do mieszania mleczka do kawy, Borys był nim zachwycony. Włączał go sobie cały czas i śmiał się głośno. W porównaniu 
z poprzednim spotkaniem był dużo bardziej ożywiony. W kilku momentach próbował nazywać konkretne przedmioty. W pewnej chwili zainteresował się wiszącym na ścianie obrazem, na którym byli namalowani on i jego rodzice, a wtedy ja zaczęłam wskazywać na postacie i mówić mu: „to jest mama, to jest tata, a to jesteś Ty Borys”. Bardzo mnie zaskoczyło, kiedy w pewnym momencie Borys sam podszedł do obrazków, które przedstawiały zwierzątka (pokazywałam mu je tydzień temu) i chciał się nimi bawić. Wskazywałam na konkretne obrazki i mówiłam np.: „to jest świnka, świnka robi chrum chrum; to jest gołąb, gołąb robi gru, gru”. W ten sposób bawiliśmy się kilka minut. To było bardzo miłe spotkanie. Szczególnie miłe były chwile gdy Borys mnie chwytał za rękę i chciał tańczyć, albo prosił, żeby pobawić się z nim w „taczki”. Nie mogę się już doczekać kolejnego spotkania...


Wstecz Drukuj pdf Poleć stronę
Brak komentarzy

Data ostatniej aktualizacji: 30.01.2012, godz. 23:34 :: Licznik odwiedzin: 380.116
2003-2012 Fundacja Anny Dymnej „Mimo Wszystko”