Wersja tekstowawersja tekstowaKanał RSSRSS


Zaloguj się




Przypomnij hasło
Rejestracja w systemie


Odwiedź inne strony naszej Fundacji:

Fundacja Anny Dymnej Mimo Wszystko
Festiwal Zaczarowanej Piosenki im. Marka Grechuty
Każdy ma swoje Kilimandżaro

Nawigacja: www.biuromłodych.org / Blogi / Z życia wolontariuszy / Kasia i Borys /


1 maja

Po miesięcznej przerwie, znowu zobaczyłam Borysa i od razu wzięliśmy się do pracy…

Chłopiec na powitanie ładnie podał mi rączkę i zabrał mnie do swojego pokoju. Tam jeszcze jakąś chwilę trzymał mnie za rękę, jakby chciał pokazać, że nic się u niego nie zmieniło i jest gotowy do zabawy. Sprawiło to mi ogromną radość.

Borys był dzisiaj bardzo aktywny i z chęcią wykonywał powierzone mu zadania. Ponieważ nie widzieliśmy się długo, nie wprowadzałam żadnych nowych zabaw, powtarzaliśmy więc wszystkie znane chłopcu ćwiczenia. Było granie na cymbałkach oraz próba gry na flecie i organkach (Borys podchodzi do nich jeszcze z pewną nieufnością, ale lubi, kiedy ja na nich gram), rysowanie na tablicy i na kartce (cały czas ćwiczymy rysowanie koła oraz uśmiechniętej i smutnej twarzy, akcentując przy tym słowa „dobrze” i „źle”), wrzucanie piłek do kosza i wyciąganie ich na zewnątrz. Także nasze cotygodniowe ćwiczenia na koncentrację nie sprawiły dziś Borysowi żadnych problemów. Było rozróżnianie kolorów i wrzucanie odpowiednich klocków do pojemników, nakładanie pasujących do siebie kształtów na patyczki, przewlekanie sznurka przez drewniany bucik i oglądanie zdjęć rodziców. Tak jak ostatnio, Borys nie dał się dzisiaj przekonać do zdmuchnięcia świeczki, ale z radością patrzył na palące się światełko. Nowym ćwiczeniem było dzisiaj układanie puzzli, które chłopiec przywiózł znad morza. Składały się one z sześciu elementów: wiaderka, łopatki i czterech foremek. Chłopiec miał za zadanie umieścić elementy w odpowiednich miejscach. Dzisiaj robił to z moją pomocą, ale dużym sukcesem był już sam fakt, że zainteresował się tym zadaniem i nie protestował przy jego wykonywaniu.

Było dzisiaj także dużo zabaw ruchowych: bieganie po pokoju, granie w piłkę (widać tu u Borysa duże postępy: nawet gdy piłka spadnie gdzieś dalej, chłopiec sięga po nią i odrzuca w moją stronę) i kręcenie się w kółko na krześle. To było naprawdę bardzo radosne spotkanie! Cieszę, że znów będziemy się z Borysem widzieć regularnie.


Wstecz Drukuj pdf Poleć stronę
Brak komentarzy

Data ostatniej aktualizacji: 30.01.2012, godz. 23:34 :: Licznik odwiedzin: 380.116
2003-2012 Fundacja Anny Dymnej „Mimo Wszystko”