Wersja tekstowawersja tekstowaKanał RSSRSS


Zaloguj się




Przypomnij hasło
Rejestracja w systemie


Odwiedź inne strony naszej Fundacji:

Fundacja Anny Dymnej Mimo Wszystko
Każdy ma swoje Kilimandżaro
Republika Marzeń

Nawigacja: www.biuromłodych.org / Blogi / Z życia wolontariuszy / Kasia i Borys /


Wstęp

Nazywam się Kasia Stęgowska. Wolontariuszem Fundacji MIMO WSZYSTKO jestem od listopada 2008 roku, czyli bardzo niedługo, ale czuję się tutaj jak u siebie w domu. Ludzie są wspaniali, a opiekunka wolontariuszy Kasia Walaszek jest po prostu cudowną osobą i bardzo szybko się zaprzyjaźniłyśmy.

Dobrze, koniec tych zachwytów, teraz konkrety. Na początku zgłosiłam się tylko do akcji okolicznościowych 
i pomocy w pracach biurowych. Moją pierwszą akcję było Święto Majsterkowicza w Leroy Merlin w Modlniczce, gdzie Fundacja miała swój namiot-sklepik. Moja zmiana trwała od 11:00 do 15:00. Myślę, że poszło mi całkiem nieźle. Ponieważ mieszkam w Rząsce (niedaleko Modlniczki) to w LM odwiedziło mnie kilku sąsiadów, którzy nie omieszkali również czegoś kupić. Po niedzieli byłam zachwycona i jeszcze bardziej chciałam pracować jako wolontariusz. Pomyślałam nawet, że chciałabym się zająć jakimś podopiecznym Fundacji. W ciągu tygodnia jestem dość zapracowaną osobą, ponieważ pracuję na cały etat, poza tym jestem na V roku edytorstwa, ale weekendy mam wolne, więc pomyślałam - czemu by właśnie nie poświęcić ich na wolontariat.

O Borysie usłyszałam pod koniec października. Kasia Walaszek wysłała nam maile z opisem osób, które potrzebują pomocy. Jedną z nich był właśnie Borys – trzylatek 
z autyzmem. Zagadnieniem autyzmu interesowałam się już od dawna, oczywiście tylko teoretycznie (nie studiuję pedagogiki, tylko polonistykę) – czytałam różnego rodzaju literaturę i oglądałam filmy. Mam doświadczenie w opiekowaniu się dziećmi. Na pierwszym roku studiów pracowałam jako opiekunka. Pomyślałam więc, dlaczego by nie spróbować opieki nad dziećmi z niepełnosprawnościami. Jedyną przeszkodą było to, że nie miałam nigdy bezpośredniego kontaktu z osobami z autyzmem, a Kasia Walaszek chciała, żeby Borysem zajął się ktoś kto ma już jakieś doświadczenie. Powiedziała wtedy, żebym poszła do Krajowego Towarzystwa Autyzmu na ulicy Grottgera, które w soboty od godziny 10 rano prowadzi świetlicę dla dzieci autystycznych. Wybrałam się tam 8 listopada. Trudno pisać o emocjach, jakie wtedy mi towarzyszyły, bo było to już prawie 2 miesiące temu – od tego czasu wydarzyło się w moim życiu wiele rzeczy – poznałam tam siódemkę wspaniałych dzieci, każde z nich było inne, do każdego trzeba więc było podejść indywidualnie. Dużym przeżyciem była dla mnie np. wyprawa do kina z dziećmi. Spotkałam się potem z Kasią i wszystko jej opowiedziałam. Doszłyśmy wspólnie do wniosku, że może uda mi się współpracować z Borysem. 29 listopada umówiłyśmy się z rodzicami Borysa na spotkanie...


Wstecz Drukuj pdf Poleć stronę
Brak komentarzy

Data ostatniej aktualizacji: 19.05.2012, godz. 17:13 :: Licznik odwiedzin: 417.296
2003-2012 Fundacja Anny Dymnej „Mimo Wszystko”