Wersja tekstowawersja tekstowaKanał RSSRSS


Zaloguj się




Przypomnij hasło
Rejestracja w systemie


Odwiedź inne strony naszej Fundacji:

Fundacja Anny Dymnej Mimo Wszystko
Republika Marzeń
Festiwal Zaczarowanej Piosenki im. Marka Grechuty

Nawigacja: www.biuromłodych.org / Blogi / Z życia wolontariuszy / Kasia i Borys /


6 marca

Dzisiaj nastrój Borysa i jego nastawienie do wykonywanych ćwiczeń zmieniały się jak w kalejdoskopie…

Dzisiejsze zajęcia były podobne do poprzednich – granie na cymbałkach, malowanie na tablicy, zabawy z piłką i taniec w rytm muzyki. Jak zwykle najwięcej radości wywołało u Borysa granie na cymbałkach, mam nadzieję, że kiedyś uda mu się zagrać po kolei pięć dźwięków, które ćwiczymy od dłuższego czasu...

Dużo czasu spędziliśmy na grze w piłkę oraz wrzucaniu piłeczek do kosza. Borys już bezbłędnie trafia piłkami do pojemnika, potrafi je nawet wyjmować z kosza i podawać mi do ręki. Gdy graliśmy w piłkę, wydawało mi się, że chłopiec w pewnym momencie powiedział coś na kształt słów „raz, dwa, trzy”, a więc komendy, które wymawiam zanim rzucimy piłkę w swoim kierunku. Bardzo się ucieszyłam. Ostatnio Borys wydaje z siebie dużo dźwięków, muszę uważniej obserwować czy powtarzają się one w podobnych sytuacjach. To by znaczyło, że stara się powtarzać zwroty, których używam przy określonych ćwiczeniach. Ma to dla mnie ogromne znaczenie. Wykonując z Borysem jakieś ćwiczenie staram się akcentować pewne słowa i powtarzać je co tydzień, żeby mu się utrwaliły i kojarzyły z daną czynnością. Kiedy zaczęliśmy rysować na tablicy okazało się, że chłopiec doskonale zapamiętał postępowanie z zeszłego tygodnia i po tym jak narysował coś na tablicy, dawał mi znać, żebym podała mu gąbkę, bo chciał to zetrzeć. Skupiliśmy się dzisiaj na rysowaniu koła – najpierw ja rysowałam przerywane linie a potem razem z Borysem łączyliśmy je tworząc okrąg. Chwilę potem zauważyłam, że gdy chłopiec sam próbował coś rysować, to tworzył coś na kształt koła – w każdym razie jego rysunki były bardziej „okrągłe” niż przedtem. To naprawdę duży postęp. Dzisiaj staraliśmy się też rysować twarz, czyli dwie kropki, kreskę i uśmiech… Powtórzyliśmy takie rysowanie kilka razy i mam nadzieję, że niedługo uda się Borysowi narysować samodzielnie uśmiechniętą buzię.

Kiedy jak co tydzień oglądaliśmy zdjęcia, humor Borysa pogorszył się, zaczął płakać i wyrywać się, podobnie zachowywał się przy wykonywaniu Knilla. Żeby go uspokoić, włączyłam muzyką i zapaliłam świeczkę – to podziałało. Chłopiec siedział spokojnie przez parę minut, wpatrując się w płomień. Dzisiaj także nie udało mu się zdmuchnąć świeczki, przez cały czas tylko patrzył się na nią z ciekawością.

Zajęcia zakończyliśmy tańcem, wystukiwaniem rytmu, gilgotaniem i zabawą w ganianego. Na twarzy Borysa znowu pojawił się uśmiech…


Wstecz Drukuj pdf Poleć stronę
Brak komentarzy

Data ostatniej aktualizacji: 30.01.2012, godz. 23:34 :: Licznik odwiedzin: 380.116
2003-2012 Fundacja Anny Dymnej „Mimo Wszystko”