|
Nawigacja: www.biuromłodych.org / Blogi / Z życia wolontariuszy / Kasia i Borys / 20 lutego Dzisiejsze zajęcia upłynęły niezwykle szybko, Borys był ożywiony i chętny do zabawy…
Dużo czasu poświęciliśmy dzisiaj na różnego rodzaju ćwiczenia ruchowe. Na początku były zabawy w tunelu i gonienie za piłką, później tańczyliśmy wspólnie przy muzyce Mozarta, zwracając uwagę na rytm i tupiąc nogami w odpowiednim tempie. Nową zabawą było wskakiwanie do okręgu specjalnie utworzonego ze skakanki – najpierw pokazywałam Borysowi, jak ma to zrobić, a potem zachęcałam go, żeby sam wskoczył. Nie bardzo mu się to udawało, dlatego musiałam go podnosić i umieszczać w środku. Jest to doskonałe ćwiczenie na koordynację ruchową i odnajdywanie się w przestrzeni – „jestem w środku czegoś lub na zewnątrz”. Podobne ćwiczenie wykonywaliśmy z piłkami tenisowymi, które chłopiec miał wrzucać do ustawionego w pewnej odległości kosza, a ja za każdym razem, gdy mu się udało, chwaliłam go i mówiłam, jak ładnie wrzucił piłkę do środka, kładąc nacisk szczególnie na to, że piłka jest wewnątrz. Potem razem wyjmowaliśmy piłki z koszta i wrzucaliśmy je ponownie. Borysowi bardzo się podobało to ćwiczenie i wykonywał je bez najmniejszego problemu. Podczas dzisiejszych zajęć odkryłam także doskonały sposób na to, żeby zachęcić Borysa do rysowania. Posłużyła do tego specjalna tablica do rysowania i przyczepiania magnesów, którą Borys dostał jakiś czas temu. Zachęcony przeze mnie usiadł na krzesełku, wziął do ręki marker i zaczął rysować na tablicy. Różnica między takim rodzajem rysowania, a rysowaniem na kartce widoczna była wyraźna, Borys robił to dużo chętniej i nie odkładał szybko pisaka, a nawet protestował, kiedy chciałam, żeby skończył. Był to bardzo piękny widok – Borys siedzący i malujący niczym mały Picasso przy sztalugach, aż mi się serce radowało. Nauczyłam Borysa także ścierać to, co narysował na tablicy specjalnie do tego przeznaczoną gąbką – oczywiście najbardziej interesowała go jej struktura i zamiast ścierać, dotykał jej przez dłuższą chwilę, ale z moją pomocą udawało nam się także zmazać jego rysunki. Tutaj kluczową sprawą było pokazanie chłopcu, że jeśli coś namaluje, wtedy widać to na tablicy czyli to „jest”, natomiast gdy użyjemy gąbki, wtedy rysunek znika i go „nie ma”. Te dwa słowa powtarzałam chłopcu za każdym razem, gdy wykonywaliśmy daną czynność. Podczas ćwiczeń z tablicą wykorzystywałam także magnesy. Najpierw rysowałam Borysowi jakiś obiekt np. słońce, a potem przyczepialiśmy obok magnes ze słońcem. Takie zadanie ma uczyć przyporządkowania odpowiadających sobie elementów. Oczywiście ponieważ robiliśmy to po raz pierwszy, musiałam chłopcu bardzo pomagać, ale mam nadzieję, że z biegiem czasu będzie wykonywał to ćwiczenie coraz bardziej samodzielnie.
|
||||
Data ostatniej aktualizacji: 30.01.2012, godz. 23:34 :: Licznik odwiedzin: 380.116 |
|||||