|
Nawigacja: www.biuromłodych.org / Blogi / Z życia wolontariuszy / Kasia i Borys / 18 lipca Dzisiaj odkryliśmy z Borysem kilka rzeczy, które mogą się nam bardzo przydać w czasie kolejnych spotkań.
Dzisiaj od samego rana było bardzo gorąco i przed spotkaniem z Borysem zastanawiałam się, czy nie będzie on zmęczony upałem, tak jak to było dwa tygodnie temu. Kiedy dotarłam na miejsce, okazało się, że chłopiec jest w doskonałej formie - podał mi ładnie rączkę na powitanie i pobiegł do pokoju. Podobnie jak ostatnio, także dzisiaj Knill nie sprawił mu problemu, co napełniło mnie dużym optymizmem. Mimo dużego upału chłopiec ładnie wykonywał polecenia, w pewnym momencie wyprzedził nawet kolejne zadanie i zaczął się sam klepać po głowie. Zwróciłam mu uwagę, że głowa będzie za chwilę, ale bardzo mnie ucieszyło jego zachowanie – to oznacza, że chłopiec pamięta program i być może uda mu się kiedyś samodzielnie wykonać poszczególne polecenia. Podczas dzisiejszych zajęć wszystkie zadania, o jakie prosiłam Borysa, wykonywaliśmy na jego specjalnym małym stoliku – stwierdziłam, że jest to bardzo dobra metoda, która da chłopcu sygnał, kiedy ma zadanie do wykonania. Z doświadczenia wiem, że nie do wszystkiego Borys daje się od razu przekonać, dlatego rozpoczęłam od przerzucania ryżu do pojemnika, a kiedy chłopiec zaczął za bardzo kombinować, zmieniłam ryż na makaron. Potem udało mi się nakłonić go do wrzucania klocków o różnych kształtach do pasujących w pudełku otworów. Przy tym zajęciu muszę mu jeszcze pomagać, żeby się szybko nie zniechęcił, ale i tak idzie mu coraz lepiej. Następnie kontynuując zajęcia na koncentrację i umiejętność skupienia się, postawiłam przed Borysem klocki z otworkami o różnych kształtach, które nakłada się na specjalne drewniane słupki. Z radością patrzyłam, że także to zadanie Borys wykonuje dość chętnie, musiałam mu tylko pozwolić na początku postukać każdym klockiem o stolik – żeby upewnił się, że przedmiot wykonuje jego ulubiony dźwięk. W nagrodę puszczaliśmy bańki i oglądaliśmy bajkę o autobusach. Trochę czasu spędziliśmy też na gonieniu się i gilgotkach, na które Borys miał dużą ochotę. Zauważyłam, że w drugiej godzinie chłopiec jest już bardziej zmęczony i mniej potrafi skupić się na jednym zadaniu, dlatego te trudniejsze i mniej dla niego ciekawe rzeczy robimy na początku, a potem gramy zwykle piłkami, oglądamy bajki i wykonujemy ćwiczenia ruchowe. Ponieważ w pokoju jest wentylator, znalazłam gdzieś piórko, które puszczałam Borysowi, a on śledził je wzrokiem i widać było, że sprawia mu to dużą przyjemność. Jest to doskonałe ćwiczenie na koncentrację i podążanie wzrokiem za przedmiotem czyli tzw. wodzenie. Często robię to także z piłką, którą wyrzucam wysoko do góry, i Borys musi unieść głowę, żeby ją zobaczyć. Kiedy mamy chwilę odpoczynku, często siadam przed Borysem, kładę mu ręce na kolanach i mówię do niego, cały czas na niego patrząc. W ten sposób „wymuszam”, żeby chłopiec nawiązał ze mną kontakt wzrokowy. Idzie nam to już coraz lepiej. Borys potrafi przez kilka chwil skupić się na mojej twarzy, często zdarza się mu to podczas oglądania bajki. A to oznacza, że ma coraz większy kontakt z otoczeniem. Próbowałam dzisiaj także nakłonić Borysa do tego, żeby przynosił mi piłkę, którą rzucałam w innym kierunku. Nie zawsze się to udawało, zwykle musiałam podchodzić z nim i mówić głośno: „tu jest piłka”. W ten sposób będziemy ćwiczyć rozpoznawanie przedmiotów, które znajdują się w pokoju – wydaje mi się, że jest to lepsza metoda niż przedmioty na obrazkach, które Borysa w ogóle nie interesują. Nasze następne spotkanie jak zwykle w przyszłą sobotę. |
||||
Data ostatniej aktualizacji: 30.01.2012, godz. 23:34 :: Licznik odwiedzin: 380.116 |
|||||