|
Nawigacja: www.biuromłodych.org / Blogi / Z życia wolontariuszy / Kasia i Borys / 4 lipca Po dzisiejszych zajęciach byłam dość zmęczona – nie tylko z powodu upału, ale także dlatego, że Borys nie miał najlepszego dnia. Kilka rzeczy sprawiło mu problem, okazywał to, wyrywając się i płacząc…
Pierwszym problemem był Knill – tym razem chłopiec prawie przez cały czas próbował się wyrywać i musiałam go bardzo uspokajać, żeby dotrwał jakoś do końca programu. Myślę, że jego zachowanie wynikało częściowo ze zmęczenia i naprawdę dużego upału. W pewnym momencie Borys usłyszał zza okna szczekanie psa i koniecznie chciał, żebym otworzyła balkon i pozwoliła mu wyjść. Dał mi to do zrozumienia, chwytając mnie za rękę, a ja od razu wiedziałam, o co mu chodzi. Kiedy nie otworzyłam balkonu, tłumacząc, że nie ma tam miejsca, żeby gdziekolwiek stanąć, Borys rozpłakał się i przez kilka chwil nie chciał się uspokoić. Starałam się wtedy do niego mówić spokojnie – zadziałało. Po kilku minutach znowu biegał zadowolony po pokoju. Widać było jednak, że był nie w humorze – nie chciał się prawie w ogóle gilgotać i bawić w ganianego. Udało mi się natomiast zachęcić go do zabawy drewnianym bucikiem i nawet zainteresował się drewnianymi kółkami, musiałam tylko kierować jego rączkami i pokazywać mu, jak ma wykonywać poszczególne czynności. Ostatnio czytałam, że taką metodę stosuje się często w zajęciach z dziećmi autystycznymi, zwłaszcza z tymi młodszymi – ma to wyrobić w nich nawyk wykonywania pewnych czynności. Jak zwykle puszczaliśmy także bańki i graliśmy na cymbałkach – na zmianę, raz ja grałam, wymieniając imię Borysa, a raz on. Uczyłam go dziś także cichych i głośnych dźwięków – odpowiednio mocno uderzając w dzwonki. Widziałam, że Borys jest tym zainteresowany. Tak jak ostatnio fascynowały go dźwięki, które wydawały poszczególne przedmioty – często uderzał jedną pałeczką o drugą. Cały czas przypominam mu o różnicy między dywanem a podłogą, powtarzając słowa: „twarde – miękkie” i mówiąc, kiedy dany przedmiot wydaje dźwięk, a kiedy nie. Gdy wracałam do domu, pomimo ogromnego zmęczenia, czułam mimo wszystko zadowolenie z tego, co robię, a to na pewno bardzo pomaga i motywuje do dalszej pracy. Najważniejsze to nie załamywać się :-) |
||||
Data ostatniej aktualizacji: 30.01.2012, godz. 23:34 :: Licznik odwiedzin: 380.116 |
|||||