Wersja tekstowawersja tekstowaKanał RSSRSS


Zaloguj się




Przypomnij hasło
Rejestracja w systemie


Odwiedź inne strony naszej Fundacji:

Fundacja Anny Dymnej Mimo Wszystko
Każdy ma swoje Kilimandżaro
Festiwal Zaczarowanej Piosenki im. Marka Grechuty

Nawigacja: www.biuromłodych.org / Blogi / Z życia wolontariuszy / Kasia i Borys /


30 maja

Dzisiejsze zajęcia z Borysem minęły równie przyjemnie, jak ostatnio, chociaż zdarzyło się coś, czego się nie spodziewałam…

Zaczęliśmy od wspólnego grania na instrumentach, którymi Borys był na początku bardzo zainteresowany, później jednak zdarzyło się coś dziwnego. W pewnym momencie chłopiec usiadł na fotelu i zaczął płakać. Nie bardzo wiedziałam o co mu chodzi, zastanawiałam się, czy nie za szybko wprowadzałam granie na instrumentach, a może przyniosłam ich za dużo… Pomyślałam, że następnym razem będę bardziej ostrożna. Kiedy Borys płakał, siedziałam przy nim i głaskałam go po rączkach i nóżkach, mówiąc cały czas spokojnie do niego. Była to dla mnie całkiem nowa sytuacja – jego zachowanie różniło się od takiego płaczu, gdy ktoś nie chce czegoś zrobić i się wyrywa. Nie wiedziałam o co chodzi, starałam się go po prostu uspokoić, jak tylko mogłam. Do końca zajęć nie graliśmy już na niczym, Borys zresztą nie miał na to w ogóle ochoty. Cała ta sytuacja trwała zaledwie kilka minut (chociaż mnie się wydawało, że bardzo długo) i potem Borys zaczął się od razu uśmiechać, biegać po pokoju i bawić się pluszowymi pacynkami, które przyniosłam. Jak zwykle ćwiczyliśmy nazywanie przedmiotów na ilustracjach, oglądaliśmy bajkę i puszczaliśmy bańki.

Bardzo miły był moment, w którym Borys zaczął grać ze mną małą piłeczką do ping-ponga. Już dawno temu próbowałam grać z nim w piłkę, ale wtedy nie udawało nam się to za bardzo; Borys tylko łapał piłkę, ale nie wiedział, jak ją odrzucać do mnie z powrotem. Tym razem szybko nauczył się, jak łapać piłeczkę i rzucać ją do mnie. Sprawiało mu to ogromną radość – zwłaszcza dźwięk piłeczki turlającej się po podłodze. Chłopiec za każdym razem najpierw puszczał ją na podłogę, żeby mógł posłuchać, jak piłka się po niej turla, a potem odrzucał ją do mnie. Cały czas uśmiechał się przy tym szeroko. Taka zabawa we dwoje z piłką jest bardzo ważna – uczy współpracy z drugim człowiekiem, a przy okazji ćwiczy koncentrację i uczy umiejętności skupienia się na jednej czynności.

Zabawę z piłką powtórzyliśmy także na końcu zajęć i Borys wcale nie chciał jej kończyć. Jestem z niego naprawdę dumna, bo widzę, że robi duże postępy i interesują go coraz to nowe rzeczy. To bardzo cieszy!


Wstecz Drukuj pdf Poleć stronę
Brak komentarzy

Data ostatniej aktualizacji: 30.01.2012, godz. 23:34 :: Licznik odwiedzin: 380.116
2003-2012 Fundacja Anny Dymnej „Mimo Wszystko”