|
Nawigacja: www.biuromłodych.org / Blogi / Z życia wolontariuszy / Kasia i Borys / 1 maja Dzisiejsze spotkanie z Borysem minęło bardzo spokojnie. Chłopiec był po całodziennych spacerach i ciągłym przebywaniu na powietrzu, dlatego był dość zmęczony, więc dużo czasu spędziliśmy na masowaniu, czytaniu i leżeniu sobie spokojnie na dywanie – robiliśmy przy okazji różne ćwiczenia gimnastyczne.
Jak zwykle było puszczanie baniek i zabawa z maskotką – tym razem był to jeden duży miś panda, od którego Borys, o dziwo, nie uciekał, mimo że widział go po raz pierwszy. Miś ładnie się Borysowi przedstawił, podał mu łapkę, pytał chłopca o to, co robił podczas całego dnia i obiecał, że będzie do niego przychodził co tydzień. Wydawało mi się, że Borysowi spodobała się ta zabawa, chociaż do końca nie wiem, co sobie o tym wszystkim myślał. Ale podobnie jak było z małymi maskotkami, chłopiec lubił sobie od czasu do czasu poleżeć z misiem na kanapie. Tym razem Knill sprawił Borysowi trochę problemów. W pewnym momencie chłopiec zaczął nawet płakać, ale jakoś udało mi się opanować sytuację. Co ciekawe, kiedy na końcu był czas na odpoczynek, Borys bez problemu leżał sobie na mnie dobrych parę minut i wcale nie chciał wstawać. Takie chwile są dla mnie szczególnie miłe – wtedy można poczuć taką specyficzną bliskość z dzieckiem i ogarnia człowieka wewnętrzny spokój. Od jakiegoś czasu zastanawiam się, czy te moje zajęcia rzeczywiście pomagają chłopcu. Na pewno znalazło by się wielu specjalistów z dużo większą wiedzą, którzy zajęliby się Borysem w bardziej profesjonalny sposób. Ale to tylko takie moje przemyślenia. Bardzo cieszy mnie, kiedy Borys cały czas coś tam mówi w swoim języku i reaguje na rzeczy, które mu przynoszę. Często jest tak, że za pierwszym razem w ogóle nie jest zainteresowany jakąś zabawą i dopiero później przekonuje się do niej. Kiedy dzisiaj przyszłam, zastałam go bawiącego się książeczką ze specjalnymi magnesami, do której starałam się go zachęcić poprzednim razem, ale bezskutecznie. Zapewne wszystko wymaga odpowiedniego czasu. Zrobiło się bardzo filozoficznie więc kończę i zobaczymy, co będzie za tydzień. Być może z moich opisów to nie wynika, ale każde moje spotkanie z chłopcem jest inne. Choć powtarzamy często te same czynności, to za każdym razem odkrywam coś nowego i w jakiś sposób Borys mnie zawsze zaskakuje. To chyba jest w tym wszystkim najprzyjemniejsze. |
||||
Data ostatniej aktualizacji: 30.01.2012, godz. 23:34 :: Licznik odwiedzin: 380.116 |
|||||