|
Nawigacja: www.biuromłodych.org / Blogi / Z życia wolontariuszy / Kasia i Borys / 18 kwietnia Po trzytygodniowej przerwie znowu spotkałam się z Borysem i tak naprawdę w ogóle nie odczułam, że nie widzieliśmy się tak długo. Chłopiec też chyba nie, gdyż od razu zaczęliśmy nasze zajęcia – tak jakbyśmy się widzieli ostatnio.
Borys był bardzo ożywiony, dużo gaworzył – już od jakiegoś czasu zauważam, że chłopiec stara się wypowiadać niektóre głoski i wydaje mi się, że nawet łączy spółgłoski z samogłoskami i tworzy sylaby. To umożliwia kontrolę przepływu powietrza przez struny głosowe oraz powoduje większą kontrolę nad wargami i językiem – jednak wypowiadane dźwięki nie mają żadnej treści ani znaczenia. Mogę jednak po tym poznać, że chłopiec jest w dobrym humorze i ma ochotę do pracy. Jak zwykle czytaliśmy z Borysem książkę z alfabetem, potem chłopiec bawił się ryżem i przerzucał ziarenka z jednego pojemnika do drugiego. Oglądaliśmy także bajkę o Noddym i w trakcie jej oglądania Borys podszedł w pewnym momencie do wiszącej na szafce figurki Noddy’ego. Bardzo mnie to ucieszyło i moim zdaniem jest to ogromny sukces – oznacza to, że chłopiec potrafi skojarzyć fakty i rozumie, że postać na ekranie telewizora i figurka wisząca na szafce to ta sama osoba. Wtedy przypomniałam sobie, że wcześniej kilka razy podczas oglądania bajki pokazywałam Borysowi wiszącego na szafce Noddy’ego – być może przypomniał to sobie dzisiaj. Na dzisiejsze zajęcia przyniosłam Borysowi duży czerwony brystol i mazaki do rysowania. Chciałam, żeby chłopiec zaczął rysować – już kiedyś zauważyłam, że Borys ma z tym problemy i w ogóle go to nie interesuje, a w jego wieku jest to doskonałe ćwiczenie. Tak jak się spodziewałam, chłopiec nie okazał najmniejszego zainteresowania przyniesionymi przeze mnie materiałami, ale mam nadzieję, że za jakiś czas przekonam go także do rysowania – tak przecież było z wieloma nowymi rzeczami, które przynosiłam, a do których chłopiec na początku podchodził bardzo sceptycznie. Na rozpoczęcie i zakończenie zajęć puszczałam Borysowi bańki i oczywiście był nimi zachwycony. Zdziwiło mnie także zachowanie chłopca podczas robienia Knilla – od kilku zajęć miałam problemy z tym, żeby utrzymać chłopca przy sobie – dzisiaj wszystko odbyło się bez problemu, a po skończonym programie Borys leżał sobie jeszcze kilka minut obok mnie. Ciężko mi powiedzieć, dlaczego czasami chłopiec wykonuje ćwiczenia bez problemu, a czasami wyrywa się i chce jak najszybciej je kończyć. Za tydzień może uda mi się wyjść z Borysem na spacer – wydaje mi się, że byłby to duży sukces, gdyby udało mi się wyjść z chłopcem na zewnątrz, bez rodziców. Oczywiście nie wiem, jak Borys by zareagował i czy w ogóle wytrzymałby ze mną w obcym otoczeniu, ale to się okaże mam nadzieję w najbliższym czasie... |
||||
Data ostatniej aktualizacji: 30.01.2012, godz. 23:34 :: Licznik odwiedzin: 380.116 |
|||||