|
Nawigacja: www.biuromłodych.org / Blogi / Z życia wolontariuszy / Kasia i Borys / 14 marca Dziś ulubionym zajęciem Borysa było niszczenie kanapy… Reszta zajęć była dla chłopca dużo mniej atrakcyjna. Na szczęście udało mi się opanować sytuację.
Dzisiaj, już na samym początku zauważyłam, że Borys był bardzo pobudzony i miał większy niż zwykle kontakt z otoczeniem. Ładnie się ze mną przywitał i miałam wrażenie, że nawet próbował wypowiedzieć moje imię – oczywiście dało się rozpoznać tylko poszczególne dźwięki, ale już sam fakt takiego zachowania wskazuje na to, że chłopiec rozpoznaje mnie, a to jest bardzo ważne i niezwykle dla mnie miłe. Wiele dzieci z autyzmem ma przecież problem z zapamiętaniem osób, nawet tych, które dobrze znają. Podczas całych zajęć Borys był bardzo aktywny. Po raz pierwszy odkąd go znam, zauważyłam, że co jakiś czas patrzy na mnie z zaciekawieniem i interesuje się tym, co robię. Wydaje mi się, że to bardzo duży postęp – zwłaszcza, że do tej pory w ogóle mu się to nie zdarzało. Pamiętam, że na początku miałam trudność, żeby przyzwyczaić się do braku reakcji na moje działania. Dlatego dzisiejsze spojrzenia Borysa wywoływały we mnie ogromną radość. Kiedy patrzyłam, jak chłopiec bez problemu przerzuca ziarenka ryżu z jednego pojemnika do drugiego i robi to całkowicie samodzielnie – jak zwykle czułam dumę i wiarę w to, że nasze zajęcia naprawdę mu pomagają, ćwiczą jego koncentrację i umiejętność skupienia się na jednej czynności, a jednocześnie uspokajają. Dzisiaj po raz pierwszy Borys zainteresował się makaronem, który był w pojemniku – zaczął go dokładnie oglądać. Pomału starałam się, żeby przerzucał makaron do trzeciego pojemnika – na razie za bardzo mu to nie wychodziło, ale myślę, że wkrótce uda mu się także i to zrobić. Pomimo swojej aktywności, Borys bardzo szybko nudził się kolejnymi czynnościami i często wracaliśmy po kilka razy do tej samej rzeczy. Od kilku zajęć muszę z nim „walczyć” o to, żeby nie odrywał fragmentów narzuty z kanapy, bo najchętniej tylko by na niej leżał i ją niszczył. Za każdym razem, kiedy chciał do niej podejść, siadałam na niej i pilnowałam, żeby jej nie niszczył. Oczywiście Borys traktował to jako doskonałą zabawę i śmiejąc się przy tym głośno, biegał z jednej strony do drugiej. Było to utrudnieniem w zajęciach, ale myślę, że po jakimś czasie zrozumie, że nie wolno mu tak robić. Podobna sytuacja była przecież z zamykaniem drzwi. Jak zwykle czytaliśmy także książeczki z alfabetem i oglądaliśmy bajki, przy których Borys bardzo często wypowiadał różne dźwięki. Podczas każdego oglądania, od czasu do czasu opowiadam Borysowi, co dzieje się na ekranie – takie wspólne oglądanie i komentowanie jest bardzo ważne, pomaga dziecku jeszcze lepiej zrozumieć treść bajki. Te chwile dają mi także trochę odpoczynku, bo nie ukrywam, że zajęcia z Borysem fizycznie są dla mnie bardzo męczące. Ale oczywiście uwielbiam je i dają mi bardzo dużo radości, zwłaszcza gdy widzę postępy, które chłopiec robi. Bardzo miły był także moment pożegnania – Borys po zajęciach pił sok w kuchni, a ja kucnęłam na progu i zawołałam, żeby się ze mną pożegnał. Borys zareagował prawie od razu – podbiegł i podał mi rączkę na pożegnanie, chyba pierwszy raz reagując tak samodzielnie na swoje imię. Byłam z niego bardzo dumna! |
||||
Data ostatniej aktualizacji: 30.01.2012, godz. 23:34 :: Licznik odwiedzin: 380.116 |
|||||