Wersja tekstowawersja tekstowaKanał RSSRSS


Zaloguj się




Przypomnij hasło
Rejestracja w systemie


Odwiedź inne strony naszej Fundacji:

Fundacja Anny Dymnej Mimo Wszystko
Każdy ma swoje Kilimandżaro
Festiwal Zaczarowanej Piosenki im. Marka Grechuty

Nawigacja: www.biuromłodych.org / Nasze twarze /


Anna Dymna

Anna Dymna (ur. 1951 r.) – absolwentka Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej im. Ludwika Solskiego, aktorka Narodowego Starego Teatru, prezes Fundacji „Mimo Wszystko” (za pracę tę nie pobiera żadnego wynagrodzenia, dlatego w swojej fundacji nazywana jest „Pierwszą Wolontariuszką”). Mieszka w Krakowie.

Anna Dymna

O swojej pracy:

W Fundacji „Mimo Wszystko” działam od chwili jej powstania w 2003 r., a myślami dużo wcześniej, zanim zaczęła funkcjonować… bo rodziła się w mej głowie i sercu. Pracuję wszędzie tam, gdzie jestem – z taką samą radością: w Narodowym Starym Teatrze już 38 lat, w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej – ponad 20, w filmie, telewizji już ze 40… No a w fundacji jestem prezesem-wolontariuszem, więc nie pracuję tylko czerpię garściami radość z tego, co tam robię i co mnie spotyka.

O tym, czym jest dla Niej wolontariat:

Wolontariat jest dla mnie najwspanialszym uniwersytetem życia, źródłem najprawdziwszych satysfakcji, wzruszeń, rozterek, zwycięstw, poszukiwaniem i odnajdywaniem sensu oraz prawdziwych nieoczekiwanych wartości, ciężkim wysiłkiem (czasem ponad siły, czasem rozdartym sercem i bezradnością), chwilami prawdziwego szczęścia i ciepła wokół serca, nauką wielkiej pokory, cierpliwości, tolerancji…. I największą, najprawdziwszą radością. Wolontariuszką stałam się z odruchu serca, z braku zgody na zło, samotność, cierpienie… Nie umiem tego wytłumaczyć, bo nie wiem. To samo się stało. Jako konsekwencja całego mojego życia.

O wolontariacie w Fundacji „Mimo Wszystko”:

Jestem dymnym prezesem, założycielem i pomysłodawcą Fundacji „Mimo Wszystko”. Robię wszystko, co tylko mogę, by fundacja działała, pomagała ludziom, rozwijała się… Biorę udział we wszystkich projektach, czasem je wymyślam. Piszę, gadam, spotykam się z wieloma osobami, podróżuję, biorę udział we wszystkim, w czym tylko jestem potrzebna.

O swojej działalności społecznej poza Fundacją „Mimo Wszystko”:

Starałam się pomagać ludziom na długo przed założeniem swojej fundacji. Uczestniczyłam i uczestniczę w projektach licznych organizacji pozarządowych, m.in. w kwestach Obywatelskiego Komitetu Ratowania Krakowa, akcjach Fundacji: „Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy”, „Mam Marzenie”, „Nuta Nadziei”, „Akogo?”, Stowarzyszenia „Wielkie Serce” i kilku innych . W maju 1999 roku, w Państwowej Filharmonii Krakowskiej, zorganizowałam Nadzwyczajny Koncert Charytatywny „Kraków dla Kosowa”, na rzecz ofiar wojny w Serbii. Od 2006 roku jest społecznym ambasadorem Stowarzyszenia „Debra Polska Kruchy Dotyk” skupiającego osoby cierpiące na rzadką chorobę genetyczną Epidermolysis Bullosa. Założyłam i prowadzę od ośmiu lat Krakowski Salon Poezji. Otworzyłam już 26 podobnych salonów w innych miastach i to nie tylko w Polsce. To moja działalność społeczna, która zabiera mi wszystkie niedzielne przedpołudnia i południa i każdą wolną chwilę.

O tym, dlaczego ludzie powinni sobie wzajemnie pomagać:

Samotność to najgorsze cierpienie, choroba, kalectwo, a jak sobie pomagamy to nie jesteśmy samotni. Ani ci, którzy pomagają, ani ci, którzy pomoc otrzymują. I jakoś jaśniej się robi i lżej.

O niezwykłościach swojego wolontariatu:

Każdy dzień jest pełen niezwykłych zdarzeń… Na przykład dzisiaj prowadziłam próbę „Naszego tajemniczego ogrodu” z moimi niepełnosprawnymi intelektualnie aktorami. Ich wysiłek, radość, że coś się udaje, czy duma z każdego słowa pochwały to dla mnie od wielu lat źródło prawdziwego wzruszenia. A jak oni się pięknie ze mną witają za każdym razem! Robią to tak, jakby byli szczęśliwi, że jestem. To takie rzadkie w naszej rzeczywistości zachowania. Takich chwil w wolontariackiej pracy jest wiele i to codziennie. Nie mam czasu ich opisywać. Spróbujcie sami, zobaczycie, jakie skarby się odnajduje: diamenty, brylanty, perły.

O tym, co lubi:

Lubię poziomki, pływanie w morzu, głaskanie kota, kopanie w ogródku, gotowanie, czytanie, zbieranie grzybów, jazdę na rowerze, granie na scenie i …. No chyba życie po prostu lubię!

O swoim marzeniach:

Chciałabym, żeby doba miała 50 godzin. Ale tak naprawdę marzę tylko o tym, co jeszcze jest możliwe i dla mnie osiągalne. Nie muszę chodzić rozgoryczona ani zła, że się nie udało. No bo na nartach już nie poszaleję i na koniu nie mogę galopować… Ale to już wiem i po prostu marzę o tym, co jeszcze mogę. A jest o czym!


Wstecz Drukuj pdf Poleć stronę

Data ostatniej aktualizacji: 19.05.2012, godz. 17:13 :: Licznik odwiedzin: 417.296
2003-2012 Fundacja Anny Dymnej „Mimo Wszystko”